Kaloryfer strzela nocą? Rury mogą pracować w ścianie

Jeśli kaloryfer strzela nocą, a kilka lub kilkanaście minut później znowu robi się cicho, nie oznacza to automatycznie awarii grzejnika. Bardzo często dźwięk powstaje wtedy, gdy nagrzewająca się lub stygnąca rura minimalnie zmienia długość i przesuwa się w uchwycie, przepuście przez ścianę albo pod podłogą. Warto jednak sprawdzić kilka rzeczy, bo podobne stuki mogą powodować również powietrze w instalacji, zawór termostatyczny albo niewłaściwe warunki przepływu.
Kaloryfer strzela nocą – co najczęściej oznacza?
Najważniejszą wskazówką jest moment pojawienia się dźwięku. Jeśli kaloryfer strzela nocą przede wszystkim krótko po uruchomieniu ogrzewania, zwiększeniu temperatury zasilania albo podczas stygnięcia instalacji, mocnym podejrzanym jest rozszerzalność cieplna rur.
Materiały zmieniają swoje wymiary wraz ze zmianą temperatury. W instalacji centralnego ogrzewania nie potrzeba przy tym widocznego przesunięcia rury. Wystarczy kilka milimetrów na dłuższym odcinku, aby rura naprężyła się w zbyt ciasnym przepuście, a następnie gwałtownie przesunęła. Dla mieszkańca efekt może brzmieć jak pojedyncze „pyk”, trzask albo kilka następujących po sobie stuknięć.
Dlaczego problem tak często słychać właśnie nocą?
Są dwa proste powody.
Po pierwsze, po okresie obniżonej temperatury instalacja może rozpocząć kolejny cykl grzania. Rury, grzejnik i elementy mocujące nagrzewają się wtedy od niższej temperatury początkowej.
Po drugie, nocą otoczenie jest znacznie cichsze. Dźwięk, którego w dzień nie zauważysz przy rozmowie, telewizorze czy pracy urządzeń domowych, w sypialni może wydawać się bardzo głośny.
Jeżeli stuk powtarza się niemal zawsze kilka minut po rozpoczęciu grzania i później stopniowo zanika, warto najpierw sprawdzić możliwość pracy rur, zanim zacznie się odpowietrzać cały układ albo podejrzewać uszkodzenie kotła.
Ile naprawdę może przesunąć się rura?
Dobrym przykładem jest rura miedziana. Dane materiałowe Copper Development Association dla miedzi stosowanej również w rurach instalacyjnych pokazują współczynnik rozszerzalności cieplnej odpowiadający w przybliżeniu 16,9 × 10⁻⁶ na 1°C w typowym zakresie temperatur.
Można więc policzyć przykładową zmianę długości:
zmiana długości = długość rury × współczynnik rozszerzalności × zmiana temperatury
Dla przykładowego odcinka:
- długość rury: 5 m,
- zmiana temperatury: 40°C,
- współczynnik: około 16,9 × 10⁻⁶/°C.
Obliczenie:
5 m × 16,9 × 10⁻⁶/°C × 40°C = około 0,0034 m
czyli około 3,4 mm.
To tylko przykład obliczeniowy, a nie informacja, że każda pięciometrowa rura w domu przesuwa się dokładnie o 3,4 mm. Rzeczywista zmiana zależy od materiału rury, jej długości, temperatury oraz sposobu prowadzenia i mocowania.
W praktyce właśnie kilka milimetrów może wystarczyć, aby źle poprowadzony przewód wydał wyraźny trzask.
Na czym opiera się ten poradnik?
Diagnostyka opiera się przede wszystkim na dokumentacji dotyczącej instalacji wodnych i grzewczych producentów Danfoss, Caleffi, Uponor, Viessmann oraz na danych materiałowych Copper Development Association.
Dokumentacja branżowa potwierdza kilka różnych mechanizmów powstawania hałasu: rozszerzalność cieplną i kontakt rur z konstrukcją, powietrze w instalacji, zbyt duże prędkości przepływu oraz niewłaściwe warunki pracy zaworów termostatycznych. Dlatego sam dźwięk „strzelającego grzejnika” nie wystarcza do postawienia jednej diagnozy.
Rury pracują w ścianie – skąd bierze się trzask?
Samo rozszerzanie się rury nie musi być problemem. Instalację powinno się wykonać tak, aby przewody mogły kompensować zmiany długości wynikające z temperatury.
Kłopot zaczyna się wtedy, gdy ruch jest blokowany.
Rura przechodzi zbyt ciasno przez ścianę
Wyobraź sobie rurę przechodzącą przez otwór niewiele większy od jej średnicy. Po nagrzaniu przewód próbuje się minimalnie wydłużyć, ale jego powierzchnia ociera o tynk, beton, drewno albo inną część konstrukcji.
Przez chwilę tarcie utrzymuje rurę nieruchomo. Narasta naprężenie, aż przewód nagle przesuwa się o ułamek milimetra.
I właśnie wtedy słychać charakterystyczne:
„pyk” albo „strzał”.
Jeżeli przewód dalej się nagrzewa, sytuacja może powtórzyć się kilka razy.
Podobny mechanizm może wystąpić podczas stygnięcia instalacji, dlatego hałas czasami słychać zarówno po włączeniu ogrzewania, jak i kilkadziesiąt minut po jego wyłączeniu.
Problem może być pod podłogą
Jeśli kaloryfer strzela nocą, ale dźwięk wydaje się dochodzić z podłogi obok grzejnika, trzeba brać pod uwagę przewody prowadzone pod posadzką.
Rura może stykać się między innymi z:
- elementem konstrukcji podłogi,
- zbyt ciasnym przepustem,
- uchwytem,
- krawędzią otworu,
- inną rurą,
- elementem zabudowy instalacyjnej.
Źródło dźwięku potrafi być przy tym mylące. Drgania bardzo dobrze przenoszą się po instalacji, więc trzask powstający kilkadziesiąt centymetrów od grzejnika można odebrać tak, jakby dochodził z jego obudowy.
Uchwyty też mogą powodować hałas
Rura musi być zamocowana, ale sposób mocowania powinien być dostosowany do danego systemu instalacyjnego.
Jeżeli wszystkie punkty mocowania bardzo mocno blokują możliwość ruchu przewodu albo rura trze bezpośrednio o twardy
